Wbrew sobie wcale nie miało być powieścią. Po rozmowie z koleżanką, też pisarką, napisałam krótkie opowiadanie. Miało być o szczęśliwym związku. Opowiadanko to jest pierwszym rozdziałem tej powieści. Wbrew sobie opisuje rzeczywistość w jakiej żyjemy. Duża ilość wątków, skomplikowanie sytuacji bohaterów, nieszczęścia spadająca na nich jedno po drugim, egoizm i egocentryzm, niejednoznaczność, zmienność. W takiej żyjemy rzeczywistości i taka jest pokazana w tej powieści. Fakt, że jest to przerysowane, fakt, że mocniej i gęściej niż w życiu. Jak to w powieści.

Największym wyzwaniem była dla mnie duża ilość wątków i bohaterów. Posplatanie ich w logiczną i ciekawą całość. Pokazanie bohaterów, ich osobowości, motywacji i różnorodności.

Miało być to opowiadanie o szczęśliwym związku a wyszła powieść o dojrzewaniu do życia z innymi.

RECENZJE

Nie czytaj „Wbrew sobie”, jeżeli oczekujesz historii o niezbyt rozgarniętej trzydziestolatce. Nie czytaj, jeżeli nie chcesz czytać o życiu, takim jakie jest i o ludziach, takich jakimi są – bez upiększeń, bez udziwnień, bez koloryzowania. „Wbrew sobie” to szczera, wartościowa i zajmująca historia o życiu – takim jakie jest naprawdę. Wzrusza i otwiera oczy. Zdecydowanie zasługuje na uwagę.

Recenzje Ami

Przeczytaj całość na blogu autora recenzji

Miałam na dzisiejszy dzień plany. Stos książek, jedna do opisana, druga zaczęta i nawet zakładką założona, czytana, aż dostałam ebooka i przepadłam… Jak zaczęłam czytać, to wyłączyłam się ze świata. Obecnie klub Kobiety to czytają to już jest marka, z każdą przeczytaną książką przekonuję się, że mogę brać w ciemno. To są doskonałe książki. Książkę Wbrew sobie miałam już nawet w rękach i rozważałam jej kupno, ostatecznie przemówił rozsądek, że dodatkowa waga w plecaku w taki upał nie będzie pożądana. Jednak co się odwlecze – to nie uciecze. Cieszę się, że ją przeczytałam, chociaż jest taka mocna. Jak kieliszek czystej wódki, odsuwa wszystko inne na dalszy plan, zmienia ostrość i po prostu masakruje, zwala z nóg.

Kasiek myśli

Przeczytaj całość na blogu autora recenzji

Powieść Kołczewskiej zaskoczyła mnie ilością wątków, przemyślaną fabułą i nietypowym ujęciem losów bohaterów. Trudno tutaj wskazać dobre i złe charaktery, bohaterowie bowiem są utkani z typowo ludzkich cech, mają dwa oblicza w zależności od tego, jakie w danej chwili spotykają ich wydarzenia. W trakcie rozwoju fabuły możemy obserwować całą plejadę postaci, a każdy z nich zaskakuje niezmiernie ludzkim obliczem. Autorka obnaża przywary społeczeństwa, zwraca uwagę na skrajny egoizm, pazerność, samouwielbienie, przekonanie o własnej wspaniałości, ale też pokazuje ludzkie nieszczęścia, które potrafią odebrać nadzieję każdemu.

Lustro rzeczywistości

Przeczytaj całość na blogu autora recenzji

Katarzyna Kołczewska potrafi zahipnotyzować czytelnika, wciągnąć go w wykreowany świat i zmusić do współuczestniczenia w życiu bohaterów. Postaci są pełnokrwiste i nie sposób przewidzieć ich zachowania. Przy próbie ich uschematyzowania wszelkie plany biorą w łeb i czujesz się zaskoczony wydarzeniami. Na początku obawiałam się mnogości niepowodzeń. Zastanawiałam się czy autorka, aby nie przesadziła… Ale ich przeszłość, tajemnice, które skrywają dają właśnie taki efekt, lawinową ilość kryzysów, by mogli wreszcie spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy i zastanowić się, co mogą zmienić by zatrzymać okrutny los. Taki kopniak w tyłek daje potrzebny impuls do modyfikacji, metamorfozy.

Aleksandrowe myśli

Przeczytaj całość na blogu autora recenzji

Połknęłam. Połknęłam tak, jak jako miłośniczka kryminału połykała powieści Larssona, Miłoszewskiego czy Cartera. Z zapartym tchem śledząc akcję. Wściekając się na bohaterów. Wraz z nimi upadając się i wstając. Wyczekując finału i wypełnienia białych plam, odnalezienia odpowiedzi, odzyskania spokoju po opuszczeniu kurtyny. Zdumiewające jest jednak to, że książka, o której zamierzam dziś napisać, wcale kryminałem nie jest. Skąd więc te emocje, wypieki, jęki zawodu, okrzyki grozy i niecierpliwe pędzenie wzrokiem po kartce, byle dalej, byle wiedzieć co się jeszcze wydarzy? Cóż… Zdaje się, że trafiłam na bardzo dobrą powieść obyczajową.

Soy Como El Viento

Przeczytaj całość na blogu autora recenzji